Odmowa transkrypcji małżeństwa jednopłciowego – na jakiej podstawie USC mówi nie?
Odmowa transkrypcji małżeństwa jednopłciowego zwykle nie zaczyna się od jednego prostego zdania, tylko od całego pakietu argumentów prawnych. USC nie pisze zazwyczaj tylko, że Polska nie przewiduje takich małżeństw. W decyzji pojawiają się przede wszystkim przepisy Prawa o aktach stanu cywilnego, odwołanie do podstawowych zasad porządku prawnego RP, a często także szersza konstrukcja oparta na Konstytucji i Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym. Przez lata był to dość stabilny model odmowy. Po wyroku TSUE z 25 listopada 2025 roku ten schemat nadal może pojawiać się w decyzjach, ale dużo trudniej go dziś obronić bez zderzenia z prawem UE i oficjalnym stanowiskiem państwa, że Polska musi uznawać małżeństwa osób tej samej płci zawarte legalnie w innym państwie UE.
Z tego artykułu dowiesz się:
- co dokładnie USC wpisuje do decyzji odmownej
- jak działa art. 107 PASC
- czym są podstawowe zasady porządku prawnego RP
- jak wyglądała dotychczasowa praktyka urzędów i organów nadzoru
- dlaczego po TSUE z 2025 roku ta linia stała się dużo słabsza
- kiedy sprawa przestaje być zwykłą formalnością i warto potraktować ją jako realny problem prawny

Czym właściwie jest odmowa transkrypcji?
Na początek warto uporządkować jedną rzecz. Odmowa transkrypcji nie jest nieformalnym komunikatem przy okienku. W procedurze rejestracji stanu cywilnego odmowa dokonania przeniesienia zagranicznego aktu stanu cywilnego następuje w formie decyzji administracyjnej. To ważne, bo decyzja musi mieć podstawę prawną, uzasadnienie i konkretną logikę rozumowania organu. Mówiąc prościej, USC nie może poprzestać na ogólnym stwierdzeniu, że w Polsce takich małżeństw nie ma. Musi pokazać, z jakiego przepisu wywodzi odmowę i dlaczego uznaje, że dana transkrypcja nie może zostać dokonana.
W praktyce taka decyzja zwykle składa się z kilku warstw:
- sentencji, czyli samej odmowy
- wskazania podstawy prawnej
- uzasadnienia faktycznego
- uzasadnienia prawnego
Przy małżeństwach jednopłciowych to właśnie uzasadnienie prawne jest kluczowe. Tam organ tłumaczy, dlaczego uważa, że literalne wpisanie zagranicznego aktu małżeństwa do polskiego rejestru byłoby niedopuszczalne. I właśnie tę część warto czytać najdokładniej, bo po 2025 roku to ona najczęściej pokazuje, czy urząd porusza się jeszcze według starej logiki, czy już uwzględnia zmianę wynikającą z prawa UE.
Art. 107 PASC – najczęstsza podstawa odmowy
Najważniejszym przepisem w takich sprawach jest art. 107 ustawy Prawo o aktach stanu cywilnego. Zgodnie z jego treścią kierownik USC odmawia transkrypcji, jeżeli:
- dokument w państwie wystawienia nie jest uznawany za dokument stanu cywilnego albo nie ma mocy dokumentu urzędowego
- dokument nie został wydany przez właściwy organ
- są wątpliwości co do autentyczności
- dokument potwierdza inne zdarzenie niż urodzenie, małżeństwo lub zgon
- zagraniczny dokument powstał w wyniku wcześniejszej transkrypcji w innym państwie niż państwo zdarzenia
- transkrypcja byłaby sprzeczna z podstawowymi zasadami porządku prawnego RP
W sprawach małżeństw jednopłciowych problemem zazwyczaj nie są pierwsze dwie grupy przeszkód. Niemiecki, hiszpański czy portugalski akt małżeństwa jest z reguły prawidłowym dokumentem urzędowym potwierdzającym zawarcie małżeństwa. Spór koncentruje się więc nie na autentyczności dokumentu, tylko na ostatniej przesłance, czyli na klauzuli porządku publicznego. To właśnie art. 107 pkt 3 PASC był przez lata głównym narzędziem, po które sięgały USC i organy nadzoru, gdy chciały powiedzieć nie wobec transkrypcji małżeństwa dwóch kobiet albo dwóch mężczyzn.
Podstawowe zasady porządku prawnego RP – co urząd ma na myśli?
Klauzula porządku publicznego brzmi szeroko i właśnie dlatego jest tak ważna. To nie jest techniczny brak wniosku ani brak tłumaczenia. To argument o dużo większym ciężarze. Organ twierdzi wtedy, że samo dokonanie transkrypcji naruszałoby fundament polskiego systemu prawnego. W sprawach małżeństwa jednopłciowego ta argumentacja zwykle opierała się na zestawieniu art. 18 Konstytucji, który mówi o małżeństwie jako związku kobiety i mężczyzny, oraz art. 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, który opisuje zawarcie małżeństwa właśnie przez mężczyznę i kobietę.
Logika urzędu wyglądała najczęściej tak:
- transkrypcja ma być wierna i literalna
- polski akt małżeństwa funkcjonuje w systemie opartym na modelu kobieta i mężczyzna
- wpisanie do tego rejestru dwóch kobiet albo dwóch mężczyzn jako małżonków miałoby kolidować z polskim modelem małżeństwa
- skoro tak, transkrypcja byłaby sprzeczna z podstawowymi zasadami porządku prawnego RP
To ważne rozróżnienie. Organ nie twierdził zwykle, że zagraniczny dokument jest fałszywy. Twierdził raczej, że jego literalne przeniesienie do polskiego rejestru wytworzyłoby skutek niezgodny z krajowym porządkiem prawnym. Właśnie dlatego w takich decyzjach kluczowe było nie to, czy akt jest prawdziwy, ale to, jak polski system ma zareagować na jego treść.
Jak wyglądała dotychczasowa praktyka organów?
Przez lata model odmowy był dość powtarzalny. Dobrze pokazuje to sama sprawa, która trafiła do TSUE. Chodziło o dwóch polskich obywateli, z których jeden miał też obywatelstwo niemieckie. Zawarli małżeństwo w Berlinie w 2018 roku i wystąpili o transkrypcję niemieckiego aktu małżeństwa do polskiego rejestru. Wniosek został oddalony z uzasadnieniem, że polskie prawo nie przewiduje małżeństwa osób tej samej płci, a w konsekwencji transkrypcja byłaby sprzeczna z fundamentalnymi zasadami polskiego porządku prawnego. To nie był więc incydent, tylko modelowy przykład wcześniejszej praktyki.
Ten model był wzmacniany także przez techniczne otoczenie systemu. Ministerstwo Cyfryzacji w styczniu 2026 roku wprost przyznało, że obowiązujące wzory dokumentów z rejestru stanu cywilnego używały oznaczeń kobieta i mężczyzna, co uniemożliwiało prawidłowe wpisanie małżeństw osób tej samej płci. To bardzo istotne, bo pokazuje, że wcześniejsza praktyka odmowna była wsparta nie tylko argumentem ustrojowym, ale też realnym kształtem formularzy i systemów administracyjnych.
W efekcie urząd mógł budować odmowę na dwóch poziomach:
- materialnym – polski model małżeństwa
- technicznym – brak wzorów i rubryk pozwalających poprawnie wpisać taki akt
Przez długi czas ten zestaw argumentów był dla administracji wygodny. Po 2025 roku już nie jest.
Chcesz odwołać się od decyzji USC? Skontaktuj się z nami!
Dlaczego po wyroku TSUE z 2025 roku ten model jest dużo trudniejszy do obrony?
Tu nastąpiła najważniejsza zmiana. W związku z wyrokiem TSUE z 25 listopada 2025 roku Polska ma obowiązek uznawać małżeństwa osób tej samej płci zawarte legalnie w innym państwie UE. Resort dodał też wprost, że odmowa wpisu takich związków do polskiego rejestru stanu cywilnego narusza prawo UE, w tym zasadę równego traktowania oraz swobodę przemieszczania się i osiedlania się obywateli UE. Jednocześnie państwo rozpoczęło prace nad zmianą rozporządzenia i wzorów dokumentów, tak aby umożliwić praktyczne wykonanie wyroku.
To oznacza bardzo konkretną zmianę ciężaru argumentacji:
- wcześniej urząd mógł mówić, że transkrypcja koliduje z polskim porządkiem
- dziś państwo samo mówi, że brak wpisu narusza prawo UE
- wcześniej techniczna konstrukcja formularzy wspierała odmowę
- dziś rząd traktuje ten problem jako przeszkodę techniczną do usunięcia, a nie jako trwały argument przeciwko transkrypcji
Już wcześniej w opinii rzecznika generalnego w sprawie C-713/23 mocno wybrzmiało, że jeśli w państwie takim jak Polska nie ma realnej alternatywy pozwalającej wykazać status małżeński i nadać mu skutki wobec osób trzecich, to właśnie transkrypcja staje się koniecznym instrumentem uznania małżeństwa zawartego w innym państwie UE. Innymi słowy, sama klauzula porządku publicznego nie może działać w oderwaniu od unijnego obowiązku zapewnienia skutecznego uznania takiego małżeństwa.
Co dziś najczęściej widać w decyzji odmownej?
Jeśli urząd nadal odmawia, decyzja zwykle opiera się na starej konstrukcji, ale to właśnie czyni ją bardziej podatną na krytykę. Najczęściej pojawiają się w niej:
- art. 107 pkt 3 PASC
- odwołanie do art. 18 Konstytucji
- odwołanie do art. 1 KRO
- teza, że transkrypcja tworzyłaby w polskim rejestrze akt sprzeczny z krajowym modelem małżeństwa
- czasem także argument, że polskie formularze lub system nie są dostosowane do takiego wpisu
Po styczniu 2026 roku szczególnie słabo wygląda ostatni z tych argumentów. Skoro samo państwo przyznaje, że formularze trzeba zmienić właśnie po to, by wdrożyć wyrok TSUE, to trudno traktować ich dotychczasowy kształt jako samodzielne uzasadnienie odmowy. To raczej dowód, że administracja musi nadrobić zaległości organizacyjne, a nie argument, że obywatel nie ma prawa do transkrypcji.
Dlaczego warto czytać taką decyzję bardzo uważnie?
W sprawach transkrypcji małżeństwa jednopłciowego decyzja USC nie jest dziś już tylko urzędowym pismem z gotową, niepodważalną odpowiedzią. To dokument, w którym bardzo łatwo zobaczyć, czy organ nadal opiera się wyłącznie na starym schemacie porządek publiczny plus polski model małżeństwa, czy próbuje zmierzyć się z nowym stanem wynikającym z prawa UE. A to robi dużą różnicę.
W praktyce warto zwrócić uwagę zwłaszcza na trzy rzeczy:
- czy urząd naprawdę analizuje skutki wyroku TSUE
- czy tylko powtarza dawny argument o sprzeczności z polskim porządkiem prawnym
- czy traktuje problem jako materialny, czy tylko jako techniczną trudność systemu rejestrów
To właśnie dlatego dziś delikatne, ale bardzo praktyczne zalecenie brzmi tak – gdy odmowa opiera się na art. 107 PASC i klauzuli porządku publicznego, warto potraktować sprawę poważnie prawnie, a nie wyłącznie administracyjnie. Po wyroku TSUE z 2025 roku to nie jest już obszar, w którym dawna odpowiedź USC automatycznie kończy dyskusję.
Podsumowanie
Odmowa transkrypcji małżeństwa jednopłciowego najczęściej opiera się na art. 107 PASC, a dokładniej na przesłance, że transkrypcja byłaby sprzeczna z podstawowymi zasadami porządku prawnego RP. Przez lata urzędy budowały ten argument, łącząc go z art. 18 Konstytucji, art. 1 KRO i literalnym charakterem transkrypcji. W praktyce oznaczało to prosty schemat – skoro polskie prawo krajowe nie przewiduje zawarcia małżeństwa przez osoby tej samej płci, to wpisanie zagranicznego aktu do polskiego rejestru miało być niedopuszczalne. Problem polega na tym, że po wyroku TSUE z 25 listopada 2025 roku i po oficjalnym stanowisku państwa taki model jest znacznie trudniejszy do utrzymania. Polska sama przyznała, że musi uznawać małżeństwa osób tej samej płci zawarte legalnie w innym państwie UE, a odmowa wpisu do rejestru narusza prawo UE. Dlatego dziś decyzję odmowną trzeba czytać już nie jak rutynowe nie, ale jak dokument, który musi się zmierzyć z dużo silniejszym niż kiedyś otoczeniem unijnym.
FAQ
Na jakiej podstawie USC najczęściej odmawia transkrypcji małżeństwa jednopłciowego?
Najczęściej na podstawie art. 107 pkt 3 Prawa o aktach stanu cywilnego, czyli z argumentem, że transkrypcja byłaby sprzeczna z podstawowymi zasadami porządku prawnego RP.
Czy USC twierdzi, że zagraniczny akt małżeństwa jest nieważny?
Zwykle nie. W takich sprawach problemem najczęściej nie jest autentyczność aktu, lecz to, czy jego literalne przeniesienie do polskiego rejestru ma być uznane za dopuszczalne.
Dlaczego w decyzjach pojawiają się Konstytucja i KRO?
Bo organy przez lata łączyły art. 107 PASC z art. 18 Konstytucji oraz art. 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, budując tezę, że polski model małżeństwa ma charakter kobieta i mężczyzna.
Co zmienił wyrok TSUE z 2025 roku?
Bardzo dużo. Polska oficjalnie przyznała, że musi uznawać małżeństwa osób tej samej płci zawarte legalnie w innym państwie UE, a odmowa wpisu do polskiego rejestru stanu cywilnego narusza prawo UE.
Czy argument o porządku publicznym nadal może pojawić się w decyzji?
Tak, może się pojawić. Ale po 2025 roku dużo trudniej utrzymać go w oderwaniu od prawa UE i oficjalnego stanowiska państwa co do obowiązku uznawania takich małżeństw.
Czy taka odmowa to tylko zwykła formalność?
Nie. To decyzja administracyjna oparta na konkretnych przepisach i konkretnym rozumowaniu organu. W obecnym stanie prawnym warto ją czytać bardzo uważnie, bo stara praktyka nie jest już tak pewna jak dawniej.
radca prawny Katarzyna Klemba
Specjalistka w zakresie prawa pracy i spraw ZUS. Dzięki wieloletniemu doświadczeniu i licznym sukcesom zawodowym cieszy się zaufaniem klientów i opinią jednej z najlepszych prawniczek w kraju.



